14 luty 2014. Walentynki. Cholera. Jestem spóźniona. Szybko pobiegłam do łazienki i przebrałam się w pierwsze lepsze nawet nie pasujące do siebie ciuchy następnie wyszłam z domu i pobiegłam do szkoły.
Budynek, w którym się uczę jest ogromny. Jestem tu już prawie 4 lata, a nie byłam nawet w połowie z 500 sal w tej szkole. Nie jest ciężko być tu "niewidzialnym". Takich "niewidzialnych" osób jest mnóstwo. Na przykład ja taka jestem. Ale zastanawiając się to trudno zostać kimś popularnym w szkole, która liczy 1000 uczniów. Jednak popularne osoby dzielą się na ładne zołzy, tępych sportowców i osoby, które prowadzą kanał na youtube. SERIO.
Weszłam do klasy od biologii dosłownie minute przed dzwonkiem kończącym lekcje.
-Dlaczego się spóźniłaś?-Zapytała Pani Price nawet na mnie nie patrząc.
-Yhhh... Yyy... Ja zaspałam. Nie zadzwonił dzwonek i dlatego też nie zdążyłam na autobus i musiałam...-Nagle zadzwonił dzwonek i uczniowie wychodzący z klasy prawie mnie stratowali. NIE TYLKO UCZNIOWIE. Pani Price też mnie zdeptała pchając się do drzwi.
Zostałam sama w klasie... A przynajmniej tak myślałam. Kiedy kierowałam się w kierunku drzwi, drogę zatarasował mi Charlie. Tak... Charlie... Jest zwykłym chłopakiem, ale ja mam do niego słabość. Mieszka naprzeciwko mnie. Jego blond włosy... Yyy... Nie ważne... Ma niesamowity głos. Miał własną kapele, ale się rozpadła. Szkoda, bo próby, które mieli w garażu było słychać, aż w moim pokoju. Nie przyjaźnimy się, ale się znamy. Mamy razem lekcje biologii, matematyki fizyki. Z matmy mam ledwo 2, ale i tak ją lubię. Ciekawe dlaczego...
-Hej Ana! Mam pytanie...
-Tak?
-Wiem, że jesteś dobra z fizyki... Mogłabyś mi pomóc?-Nieśmiało się uśmiechnął.
-Tak jasne.
-To może u mnie dziś wieczorem?
-Okej. Będę o osiemnastej.-Odpowiedziałam i nieśmiało się uśmiechnęłam. Następnie razem poszliśmy na przerwę
Czekaj, czekaj... Przecież Charlie z fizyki ma piątkę. Czy to znaczy, że mnie okłamał? Podobam mu się? Czy to był tylko pretekst? Nie czekaj to nie możliwe. Zapomniałam, że ostatnio dostał z pracy klasowej jedynkę, a jego mama jest wymagająca... No tak takie rzeczy dzieją się tylko w snach. A przynajmniej takie rzeczy przydarzają się MI tylko w snach.
6 P.M.
-Hejka!-Powiedziałam wchodząc do domu Charliego.
-Cześć. Chodź do mnie do pokoju tam mam wszystkie rzeczy potrzebne do nauki.-Uśmiechnął się.
Przez półgodziny tłumaczyłam mu różne niezbyt ciekawe rzeczy. Dobrze mu szło więc wiedziałam, że nie będzie potrzebował już mojej pomocy w nauce. Co było dobrą i złą wiadomością. Dobrą, bo nie będzie dostawał złych ocen dzięki MOJEJ pomocy, a złą, bo już nigdy tu nie przyjdę i pewnie nigdy z nim nawet nie pogadam,
4 MIESIĄCE PÓŹNIEJ
Hah. Moje słowa się sprawdziły Charlie dostał z poprawy tamtej klasówki 6 dzięki MNIE, ale sprawdziło się też to, że ani razu nie rozmawiałam z nim od tam tego spotkania. Mówiliśmy sobie hej, nic więcej. Charlie poznał w internecie chłopaka. Nazywa się Leondre. Postanowili pójść do Mam talent. Simon Cowell wcisnął złoty guzik czyli chłopcy od razu przeszli do finału. Zajęli trzecie miejsce. Są teraz sławni i mają już sporo fanów. Mam nadzieję, że Leondre nie jest taki jak Charlie i nie wykorzystuje dziewczyn, które są dobre z fizyki, aby dostać dobrą ocenę, potem gdy ta dziewczyna w końcu odważy się zagadać oleje cię, a potem nawet nie będzie pamiętam twojego imienia. Muszę zapamiętać, aby, nie zakochiwać się w chłopakach, których tak naprawdę nie znam.
ZDJĘCIE MAM Z TEJ STRONY <3
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Jest to pierwszy rozdział mojego PIERWSZEGO ff, który publikuje <3 Oceniajcie :) Każdą ocena pozytywną czy negatywną wezmę do serca xD PS Wiem, że opowiadanie nie jest jakieś fantastyczne i, że nie ma nic na razie o Leo, ale spokojnie będzie o nim dużo xD

Kocham ten blog *o* I zapraszam do mnie :*
OdpowiedzUsuńeverydayimissingyou.blogspot.com